Obligement - L'Amiga au maximum

Mercredi 18 octobre 2017 - 03:46  

Translate

En De Nl Nl
Es Pt It Nl


Rubriques

 · Accueil
 · A Propos
 · Articles
 · Galeries
 · Glossaire
 · Hit Parade
 · Liens
 · Liste jeux Amiga
 · Quizz
 · Téléchargements
 · Trucs et astuces


Articles

 · Actualité (récente)
 · Actualité (archive)
 · Comparatifs
 · Dossiers
 · Entrevues
 · Matériel (tests)
 · Matériel (bidouilles)
 · Points de vue
 · En pratique
 · Programmation
 · Reportages
 · Tests de jeux
 · Tests de logiciels
 · Tests de compilations
 · Articles divers

 · Articles in english
 · Articles in other languages


Twitter

Suivez-nous sur Twitter




Liens

 · Sites de téléchargements
 · Associations
 · Pages Personnelles
 · Moteurs de recherche
 · Pages de liens
 · Constructeurs matériels
 · Matériel
 · Autres sites de matériel
 · Réparateurs
 · Revendeurs
 · Presse et médias
 · Programmation
 · Développeurs logiciels
 · Logiciels
 · Développeurs de jeux
 · Jeux
 · Autres sites de jeux
 · Scčne démo
 · Divers
 · Informatique générale


Jeux Amiga

0, A, B, C, D, E, F,
G, H, I, J, K, L, M,
N, O, P, Q, R, S, T,
U, V, W, X, Y, Z


Trucs et astuces

0, A, B, C, D, E, F,
G, H, I, J, K, L, M,
N, O, P, Q, R, S, T,
U, V, W, X, Y, Z


Glossaire

0, A, B, C, D, E, F,
G, H, I, J, K, L, M,
N, O, P, Q, R, S, T,
U, V, W, X, Y, Z


Partenaires

Annuaire Amiga

Amedia Computer

Relec

Hit Parade


Contact

David Brunet

Courriel

 


Wywiad Carl Sassenrath
(wywiad napisany przez Sébastien Jeudy - 05/2007)


Tłumaczenie: Sebastian Rosa

W ramach uczczenia tysięcznego artykułu magazynu Obligement, Carl Sassenrath opowiada w udzielonym wywiadzie o pracy w Amiga Inc. w latach 80-tych (gdy między innymi był dowodzącym grupą osób pracujących nad AmigaOS oraz CDTV), bankructwie Commodore, przygodzie z Apple Computer i Viscorp, Amiga NG oraz swoim rewolucyjnym języku programowania REBOL. Wielkie nazwisko Doliny Krzemowej!

Carl Sassenrath - Carl, na początek kilka informacji na Twój temat. Możesz się przedstawić (wiek, rodzina, hobby) i powiedzieć nam w kilku słowach co nieco na temat Twoich studiów i pracy przed rokiem 1983, zanim pracowałeś dla Amiga Inc.?

W tym roku stuknie mi 50 lat.

W 1988 przeprowadziłem się z tętniącej życiem Doliny Krzemowej do spokojnego miasteczka w górach Ukiaha, w Kalifornii (170 km na północ od San Francisco). Wraz z żoną Cindy, trójką dzieci, psem, trzema kotami, kurami, indykami i innymi dzikimi zwierzętami mieszkamy w naszym SassenRanch. Mamy tam plantację winogron. Robimy to dla przyjemności, nie dla pieniędzy. Uprawiamy francuskie gatunki winogron Cabernet Sauvignon i Merlot. Zbieramy je, poddajemy fermentacji i robimy z nich co roku wino.

Spędzamy również czas na pływaniu łodzią oraz uprawiając wakeboarding (pływanie na desce surfingowej, która jest przyczepiona liną do motorówki - przyp. tłum.) na pobliskim jeziorze. Interesuję się także zagadnieniem energi słonecznej (mieszkamy w domu nią zasilanym), jestem radioamatorem i dla własnych potrzeb lubię robić zdjęcia i kręcić filmy. A najdziwniejsze z moich zainteresowań to pasja do elektrodynamiki kwantowej. Całe życie pragnąłem to zrozumieć. To trudny temat, ale szlachetny cel.

- Dlaczego i w jaki sposób w 1983 roku zdecydowałeś się na pracę w Amiga Inc.? Jakie było Twoje zdanie podczas pracy w zespole?

W 1983 roku pracowałem jako inżynier oprogramowania dla Hewlett Packard, gdzie tworzyłem nowy graficzny interfejs użytkownika oparty na najnowszych wtedy pomysłach: dużo grafiki i obsługa myszą.

Mój kolega był na przesłuchaniu w sprawie pracy w małej, początkującej firmie Amiga. Ja z kolei byłem dopiero po podobnej rozmowie, w podobnie niewielkiej firmie Symantec. Mój kolega nie dostał wówczas pracy w Amidze, lecz zasugerował, abym tam spróbował. Ja w zamian powiedziałem mu o Symantec.

Następnego dnia dyrektor od spraw oprogramowania w firmie Amiga (Vice President of Software) zadzwonił do mnie do domu. Nie było mnie wtedy i rozmawiała z nim moja żona. Wydawało jej się, że przez telefon był bardzo nieprzyjemny i nie chciała, abym szedł na rozmowę. Wytłumaczyłem jej, że przynajmniej powinienem pójść i zobaczyć o co w ogóle chodzi. Natychmiast tam pojechałem. Po dwóch godzinach miałem pracę na stanowisku Kierownika Systemów Operacyjnych (Manager of Operating Systems).

Team Amiga

Zdecydowałem się na tę pracę z dwóch powodów: 1) było dla mnie oczywiste, że pomysły związane ze sprzętem, które posiadają, były bardzo zaawansowane i 2) dostałem wolną rękę w kwestii stworzenia systemu operacyjnego. Pracowałem wiele lat nad własnym rozwiązaniem wielozadaniowości, a w firmie Amiga miałem szansę, to urzeczywistnić.

- Czy możesz w kilku słowach opisać stosunki jakie panowały w oryginalnym składzie Amiga Team (przed czasami Commodore), a zwłaszcza jak się Wam układała praca z Jay'em Minerem?

Amiga to było miejce pełne pracy. Wszyscy byliśmy podekscytowani zdumiewającym systemem. Dla wielu z nas to było jak spełniające się marzenie.

Biuro było bardzo małe. Nie było tam zbyt wiele miejsca do pracy. Programiści mieli swój pokój, a sprzętowcy swój. Pomiędzy nimi znajdowało się pomieszczenie-laboratorium, gdzie powstawały i były testowane prototypy.

Jay zawsze był bardzo zapracowany. Miał swój kšcik w pokoju sprzętowców, tuż obok niego zawsze siedział jego pies - Mitchie. Jay zawsze był poważny i skoncentrowany na swojej pracy, ale miał także duże poczucie humoru.

Wiele razy wielu z nas, programistów, zachodziło do drugiego pokoju z próbą przekonania Jay'a i całej ekipy ludzi od sprzętu, aby coś dodali do projektu. Czasami się to udawało, innym razem nie. Dla przykładu, Dale Luck wpłynął na wprowadzenie zmian w blitterze, ja w układzie Paula. To były niewielkie modyfikacje w porównaniu do ogromu całego projektu. Wszyscy jednak byli szczęśliwi, że stanowią zgrany zespół. Czasami sprzętowcy prosili nas o to samo, o co my ich (np. metoda "floppy disk encoding" została wprowadzona software'owo). To była naprawdę wspaniała ekipa.

Gdy Commodore kupiło Amiga Corp, przenieśliśmy się do znacznie większego biura i zakupiono nam nawet znacznie lepszy sprzęt, na którym mogliśmy pracować.

- W latach 80-tych komputery Amiga (sprzęt i układy specjalizowane), jak i system operacyjny (AmigaOS i Exec) były bardzo innowacyjne. Jak sądzisz, dlaczego?

Innowacyjność pochodziła z ducha zespołu, który pracował nad rozwojem Amigi. Chcieliśmy zmienić świat komputerów. Wiedzieliśmy, że Atari, Commodore, Apple II to były tylko zabawki, a każdy z nas chciał stworzyć bardziej zaawansowaną platformę.

Pracowaliśmy dzień i noc, przez siedem dni w tygodniu tylko po to, aby ziścić nasze marzenia. Uważnie obserwowaliśmy rozwój Macintosha i staraliśmy się zebrać na ten temat jak najwięcej informacji (oczywiście wiele go różniło od Amigi). Andy Hertzfeld przyszedł raz do nas z wizytą. Długo z nim rozmawiałem na temat projektu naszego systemu operacyjnego i o tym co objęliśmy za główne cele. Sercem Macintosha był zaawansowany model wykorzystania pamięci, podczas gdy w Amidze prawdziwy multitasking.

Co ciekawe, później, gdy zacząłem pracę w Apple, pytano mnie, co trzeba zrobić, aby wprowadzić system wielozadaniowy do Macintosha. Odrzekłem, że "nie można uwstecznić multitaskingu". Taka jest prawda, bo już istniejące aplikacje miałyby z tym wiele problemów. Apple osiągnęło to dopiero w OS X - po dziesięciu latach prac.

- Czym jeszcze zajmowałeś się w Commodore/Amiga (języki programowania, systemy, Amiga CDTV...)? Dlaczego Amiga CDTV nie odniosła sukcesu?

Po premierze Amigi, opuściłem firmę, gdyż byłem rozczarowany rzeczami, które miały miejsce. Były dyskusje na temat stworzenia Amigi kompatybilnej z PC, a według mnie to byłby duży błąd. Obawiałem się także o ryzyko niewłaściwej promocji Amigi.

Miesiąc po odejściu z Amigi, zadzwonił do mnie Irving Gould (członek zarządu Commodore) i przez kilka godzin namawiał mnie do powrotu. Poprosiłem go, aby ktoś decyzyjny z działu marketingu przyleciał do mnie do Californii na rozmowę. Nigdy nie zapomnę tego spotkania. Jedliśmy obiad w Cupertino, dokładnie naprzeciwko Apple Computer. Powiedziałem wówczas, że "tam po drugiej stronie ulicy (wskazałem na Apple) jest firma, która wie jak się sprzedaje komputery. Commodore musi zrobić to samo. W jaki sposób chcesz to zrobić?" Jego odpowiedź nie była konkretna. Ten człowiek nie miał w sobie amigowej pasji. Powiedziałem Irvingowi, że nie wrócę do Amigi.

Niemniej, przez kilka lat kontynuowałem pracę nad kilkoma amigowymi projektami. Napisałem pierwszy sterownik SCSI dysku twardego, jakieś narzędzia dla EA (Electronic Arts), stworzyłem amigową wersję języka Logo, napisałem Guru's Guide.

W 1989 wierzyłem w przyszłość CD-ROM-u i multimediów. Commodore nakłoniło mnie do pomocy przy pracach nad CDTV. Kierowałem częścią projektu odpowiedzialną za oprogramowanie systemowe, napisałem cały kod związany z obsługą CD-ROM-u, jak również stosowne narzędzia.

CDTV
The CDTV

Traktowałem CDTV jak cudowne urządzenia. Pod wieloma względami, to było coś, o czym wielu z nas marzyło, gdy tworzyliśmy Amigę. Było to silne połączenie, które powinno stać się nową konsolą do gier, na miarę tego co prezentowały Nintendo czy Sony. Jednocześnie spełniało funkcję edukacyjną oraz było zwykłym komputerem domowym.

CDTV wyprzedzało swój czas, ale sprzedawano je w niewłaściwy sposób. Commodore tak naprawdę nie wiedziało co z nim zrobić. Cena była zbyt wysoka, aby zrobić z tego domową maszynę do gier. Niestety, wtedy gdy pojawiła się CD32 (wspaniała maszyna), dla Commodore było już za późno.

- Co sprawiło, że Commodore zmieniło się (sprawy biznesowe, techniczne, nowe cele)? Dlaczego firma w 1994 roku zbankrutowała?

Jak dla wielu firm, zgubą Commodore był ten sam element, który przyniósł sukces. W momencie wykupienia Amiga Corp, Commodore było największym producentem komputerów na świecie. Sprzedali ich pięć razy więcej niż IBM, Apple i cała reszta razem wzięta.

Nie lubię tego mówić, ale gdy Jack Tramiel odszedł do Atari, zarządzający Commodore pogubili się i próbowali zrobić z Commodore business computer company. Ten rodzaj przeobrażenia był bardzo trudny, a oni nie mieli takiego potencjału marketingowego, aby to uczynić.

Co więcej, mimo tego, że w laboratoriach Commodore stale pracowano nad wieloma ważnymi rozszerzeniami dla Amigi (24-bitowa paleta kolorów, dźwięk CD, szybsze procesory, obsługa sieci), wiele wody w rzece musiało przepłynąć, aby zostały one wprowadzone do końcowego produktu. Commodore zaczęło więc tracić zainteresowanych tymi nowinkami klientów. Tych samych klientów, którzy sprawili, że Amiga odniosła sukces.

Muszę wspomnieć, że Irving Gould, członek zarządu Commodore, wciąż wtedy wierzył w pierwotną wizję Commodore. To było głównym powodem, dla którego CDTV otrzymało tak wysoki priorytet prac. Żartowaliśmy sobie, że zespół CDTV składał się z trzech osób Irving Gould, Don Gilbreath i ja. Cały czas ze sobą rozmawialiśmy, czego efektem było bardzo szybkie narodzenie się tego projektu (oczywiście byli też inni, bez pomocy których CDTV nie stałoby się faktem). Jednakże, bez odpowiedniej promocji, Commodore musiało zacząć szybko się staczać.

- Co sądzisz o Amigach NG (nowej generacji): AmigaOne/AmigaOS 4 i Pegasos/MorphOS? Interesuje Cię to w ogóle i masz nadzieję, że do nich należy przyszłość?

Ciężko jest przewidzieć przyszłość. Sześć miesięcy temu odwiedziłem AmiWest, aby dowiedzieć się na ich temat trochę więcej. OS4 wygląda świetnie ("very cool"), przynajmniej z demonstracji, które widziałem. Nie ma jednak dobrego sprzętu, na którym mógłby działać! Zadawałem wiele pytań temu poświęconych i takie było ogólne nastawienie i odpowiedzi użytkowników. Sprzęt albo nie pracuje poprawnie, albo nie może zostać ukończony, albo był zbyt drogi. Większość użytkowników jest raczej rozczarowana.

Jedynym wyjątkiem zdaje się być sprzęt od Genesi, który to tak naprawdę od nich otrzymałem. Był on dobrze zaprojektowany, ale działał na nim tylko Linux. Nigdy nie próbowałem używać MorphOS-a ani OS4. Byłoby niezwykle interesujące, gdyby na ich sprzęcie mógł działać AmigaOS 4. Nie mam jednak czasu na takie eksperymenty (wiem także o poważnych problemach prawnych pomiędzy kilkoma związanymi z tym systemem firmami. To bardzo źle, ale taka jest rzeczywistość).

- Pracowałeś dla Apple Computer (w 1986, po odejściu z Amigi). Jakie było Twoje zadanie w Advanced Technology Group?

Po opuszczeniu Amigi pracowałem przez kilka lat dla Apple Computer. Podobnie zresztą jak kilku innych inżynierów z Amigi. Apple nie dostarczało jednak tych samych wrażeń co Amiga. Steve Jobs opuścił firmę, a kierownictwo objął jeden z szefów Pepsi Coli. To był dobry człowiek, ale nie był Stevem Jobsem.

Będąc w Apple ciekawiło mnie co ich inżynierowie sądzą o Amidze. Większość z nich myślała, że Amiga zniszczy Apple. Z technicznego punktu widzenia było to możliwe. Nie wiedzieli jednak tego wszystkiego co wiedziałem ja, a co dotyczyło marketingu firmy Commodore.

Moim zadaniem w Apple ATG (Advanced Technology Group) było stworzenie projektu komputera z multitaskingiem - miał stać się następcą Macintosha. Całość była dosyć podobna do Amigi, ale budżet na rozwój sprzętu był tak z 10 razy większy. Budowaliśmy czterordzeniowy układ procesorowy (quad-core CPU chip), który działał z predkością zbliżoną do superkomputera Cray. Podobnie jak w Amidze, zespół, z którym pracowałem, był świetny. Niestety w tamtym okresie Apple nie należało do firm, w których uzyskuje się produkt końcowy. Było zbyt wiele zebrań, a zbyt mało skupienia się na pracy. Bardzo mnie to frustrowało. W ostateczności postanowiłem, że projekt nigdy nie zostanie ukończony. Odszedłem z firmy i przeniosłem się w góry, na północ, z dala od Doliny Krzemowej. Sześć miesięcy później projekt został anulowany, a ludzie pracujący nad systemem założyli własną firmę pod nazwą Taligent.

- Czym zajmowałeś się w Viscorp (lata 90-te) i jakie miałeś relacje z Billem Buck?

Kierowałem grupą zajmującą się rozwojem Viscorp OS dla set-top boxu ich produkcji o nazwie ED. Zaraz po tym, Viscorp stanął przed szansą stania się nową Amigą, lecz nie mieli na to funduszy. Przez wiele miesięcy było dużo gadania, a niewiele się robiło. Odnosiłem wrażenie, że firma nie jest do końca szczera i oddana amigowej społeczności.

Bezpośrednio nie pracowałem dla Billa. Wierzę jednak, że chciał, aby Viscorp odniósł sukces przy boku z Amigą. Było jednak zbyt wiele zewnętrznych czynników, które miało wpływ na realizację.

REBOL - W 1996 roku zdecydowałeś się rozpocząć prace nad nowym językiem programowania REBOL? Czym się on wyróżnia i jakie ma zalety? Dlaczego jest tak innowacyjny i okazał się dla Ciebie tak ważny?

Nad własnym językiem programowania pracowałem jeszcze w czasach zanim byłem zatrudniony w Amiga Corp! Gdy odszedłem z Commodore/Amiga, dużo czasu poświęciłem tym pracom. Od późnych lat 70-tych czerpałem ogromną przyjemność z nauki języków programowania. Przez lata stworzyłem kilka kompilatorów i interpreterów, pierwszym, który napisałem, był język programowania dla HP. To było w 1980 roku.

W latach 1980-1996 uważnie obserwowałem każdy nowy język programowania. Miałem nadzieję, że któryś z nich będzie tym moim wymarzonym. W rzeczywistości wszystkie one są tak naprawdę w mniejszym lub większym stopniu do siebie podobne, każdy coś czerpie z innego. Nie było w nich nic innowacyjnego. W 1996 roku, po premierze rok wcześniej języka Java, zdecydowałem się przedstawić swój pomysł.

Główny zamysł, który przyświecał powstaniu REBOL-a, to stworzenie języka bardzo zaawansowanego, ale jednocześnie prostego w obsłudze i użytkowaniu. Udało się ten cel osiągnąć.

W ramach przykładowego porównania, język C posiada 5 prymitywnych typów danych (liczba całkowita, zmiennoprzecinkowa, znak, itd.). REBOL 3 posiada ich 58. Ten element sprawia, że REBOL pozwala nadać wyrażeniom całkiem inny wymiar. A wyrażenia, to właśnie serce języka programowania. To tylko jeden niewielki aspekt REBOL-a. Wybrałem go, bo łatwo jest to wytłumaczyć. REBOL wprowadza kilka innych wymiarów wyrażeń.

Jednym z głównych powodów zaprojektowania REBOL-a był problem, który chciałem rozwiązać: w jaki sposób współdzielić informacje i przetwarzać je, w tym samym czasie, na wielu różnych komputerach. Nazywam to "distributed computing problem". Wydaje mi się, że specjalne właściwości REBOL-a radzą sobie z rozwiązaniem tego problemu o wiele lepiej niż inne języki.

- Ile osób pracuje obecnie nad REBOL-em (w REBOL Technologies)? Jaką z aplikacji, stworzonych przy wykorzystaniu REBOL-a, uważasz za najważniejszą (która pozwala wykorzystać drzemiącą w języku moc)? Czy możesz powiedzieć, które firmy wykorzystują REBOL-a?

RT (REBOL Technologies) to mała firma. Skład stanowi sześć osób, ale społeczność REBOL-a dostarcza nam znacznie większych możliwości. W przyszłości, gdy pojawi się REBOL 3.0, ta społeczność stanie się jeszcze ważniejszym elementem rozwoju języka.

Na chwilę obecną najważniejszą aplikacją jest QTask. To system organizacyjny do zarządzania projektami. Ponadto ważne narzędzia to też komunikator AltME (message system) oraz REBOL/IOS. Muszę również wspomnieć o pokaźnej liczbie programistów, którzy stworzyli wiele ciekawych i użytecznych programów.

REBOL jest wykorzystywany przez wiele dużych firm i organizacji. Zaliczają się do nich AMD (układy), Lockheed Martin, ING, US Government (rząd amerykański) i wiele innych. Nie śledzę już tego, ponieważ bardziej zależy mi na tym co chcą uzyskać poszczególni deweloperzy czy technicy. Jeśli REBOL potrafi sprostać ich problemom, zyska tym samym większą uwagę i akceptację, a tym samym jego sukces stanie się bardziej znaczący.

- Jakie zmiany zajdą w REBOL 3.0? Kiedy odbędzie się jego premiera?

Zmian jest wiele. Sporo miejsca zajęłoby wymienienie ich wszystkich.

Jednym z głównych celów REBOL 3 jest sprawienie, aby wiele jego części stało się open-source. W ten sposób większa liczba systemów będzie przez niego obsługiwana i będzie w oparciu o niego pracować. Nie będzie wówczas wymagany nakład pracy ze strony REBOL Technologies w celu ich dostosowania. Obecnie deweloperzy mogą pomóc wprowadzić REBOL-a na nowe rynki i do nowych produktów.

Warto jednak mieć na uwadze, że kernel REBOL-a nadal będzie zamknięty. W ten sposób będziemy mogli czuwać, aby język był w 100% kompatybilny z różnymi komputerami i systemami operacyjnymi. Chcemy, aby istniało jedno miejsce, z którego każdy będzie mógł za darmo pobrać REBOL-a, jego komponenty i aplikacje.

- REBOL/View do wersji 1.2 był dostępny także dla Amigi 68k. Jego dalszy rozwój dla Amigi został zatrzymany. Sądzisz, że w przyszłości mógłbyś przygotować port REBOL-a dla AmigaOS 4 i/lub MorphOS-a (to byłaby duża szansa dla tych systemów)? Czy znasz kogoś w Hyperion Entertainment lub Genesi, kto mógłby zająć się stosownym portem?

Wiele deweloperów tych systemów kontaktowało się z nami, lecz do czasu pojawienia się wersji 3.0, ciężko byłoby im w jakikolwiek sposób wesprzeć nas pracą. Teraz, gdy REBOL 3.0 jest dostępny, każdy programista może mieć swój wkład w rozwój REBOL-a na dowolnej amigowej konfiguracji, którą posiada/chce wspierać swoją pracą. Wymagania są takie, że każdy taki kod musi być dostępny ze strony REBOL-a, aby inni deweloperzy i użytkownicy mogli z niego korzystać.

- Czy nie wydaje Ci się, że REBOL jest trochę zbyt mało popularny? Czy nie jest potrzebny jakiś dodatkowy marketing? Sądzisz, że nowa nazwa cokolwiek zmieni? Jaką postrzegasz przyszłość REBOL-a?

To część mojej "pogadanki", którą wygłoszę 10 i 11 maja 2007 podczas REBOL DevCon w Paryżu.

Trzeba mieć na uwadze, że za sukcesem języka programowania nie stoją tylko pieniądze. Java pochłonęła miliardy dolarów, aby być tym, czym jest teraz, a języki typu Ruby nie potrzebowały ani centa!

Sukces napędza stałe przyciąganie nowych deweloperów i użytkowników. Aby tak się stało, język programowania nie może zostać pozostawiony samemu sobie. Musi być częścią jakiegoś systemu. Dla przykładu, C był językiem dla Unixa, Perl dla serwerów sieciowych, PHP dla "server-side scripting" (język skryptowy służący do tworzenia programów oraz interpreter wykonujący je po stronie serwera - przyp. tłum.). Przykłady można mnożyć. To, co czyni język popularnym są jego ostateczne zastosowania.

Wydaje mi się, że nazwa języka nie jest aż tak ważna. Dla programistów, nazwa REBOL jest w porządku i taka pozostanie. Dla celów biznesowych znajdziemy odpowiednią "markę", aby pomogła nam w rozpoznawaniu REBOL-a jako czegoś dobrego.

Zbliżam się do wizji tego, czym ma być REBOL - częścią czegoś znacznie większego niż tylko język programowania. Udowodniliśmy to przy pomocy REBOL/IOS. To bardzo potężny system. Naszym celem jest sprawienie, aby REBOL stał się sercem nowego rodzaju wirtualnego systemu operacyjnego, który będzie istniał nie tylko na naszym komputerach biurowych, ale także w systemach domowych, urządzeniach przenośnych, przeglądarkach internetowych, serwerach i innych.

A moim marzeniem jest dzień, w którym włączając mojego laptopa lub komputer domowy, po sekundzie lub dwóch, na ekranie pojawi się blat REBOL-a, z uruchomioną pełną gamą inteligentnych aplikacji. Bez żadnego systemu operacyjnego w tle.

- Dziękuję za rozmowę Carl i życzę powodzenia przy Twoim wspaniałym projekcie.

To był dla mnie zaszczyt i przyjemnoœć.


[Powrót do góry] / [Powrót do artykułu]